Ż-ut oka #1: Puma Ignite

DDo tej pory marka Puma przecinała moją biegową drogę trzykrotnie. Za każdym razem była to udana przygoda i złego słowa na firmę z czarnym drapieżnym ssakiem w logo nie mogę powiedzieć. Tym razem los skojarzył mnie z nowym dzieckiem niemieckiego producenta. Oto przed Wami Puma Ignite!
Pierwsze wrażenie
Ignite wykorzystuje nową piankę, którma maksymalizować oddawanie energii. Brzmi znajomo? Tak, tak! Puma konkuruje tu modelem z energy boost od adidasa. Choć jak zapewnia producent, ta pianka jest jeszcze bardziej miękka i sprężysta. Mając jedne i drugie buty na nogach, ciężko mi stwierdzić, które są bardziej komfortowe. Puma mówi o zaledwie kilku procentach przewagi w sprężystości pianki względem konkurenta. Ja wiem jedno, że Ignite świetnie leżą na nodze i naprawdę czuć komfort przy każdym stawianym kroku. Cholewka bardzo dobrze dopasowuje się do stopy(a mam w miarę szeroką stopę) i czuć lekkość całego buta. Zobaczymy jak będzie podczas (zwłaszcza szybkich) treningów. Zapowiada się jazda bez trzymanki w stylowym wydaniu!
Oddajmy głos jeszcze Usainowi Boltowi – który jest oczywiście twarzą nowego modelu:
Trenowanie każdego dnia to trudne zajęcie. Zanim założę profesjonalne kolce, rozgrzewkę zaczynam w klasycznych butach do biegania, tak więc potrzebuję obuwia, które zapewni mi nie tylko wygodę, ale także odda mi moją energię. Właśnie za to kocham IGNITE. W nich czuję, że to jakie wybierasz buty robi wielką różnicę. Dodatkowo, IGNITE jest zaprojektowany zgodnie z najnowszymi trendami w obuwiu sportowym.

Zapadło w pamięć
+
Do zalet nowych biegówek Pumy mogę przewrotnie zaliczyć… design. Może to trochę głupie, ale jednak dużo ludzi kupuje oczami. Mi się one podobają czy to czarno-czerwonej kolorystyce czy podstawowej z fioletem na czele. Widać, że projektanci włożyli tutaj trochę wysiłku, bo nowy but jest inny niż linia Faas, a jednak widać z której stajni buty pochodzą. Niepozorny but do biegania, który świetnie się nosi na co dzień.
–
Po włożeniu butów na nogi okazuje się, że cholewka z przodu buta dziwnie się ugina i w miejscu łączenia materiału z gumą, która wzmacnia całą konstrukcję, dochodzi do dziwnego wybrzuszenia. Już teraz widzę lekkie odklejanie się tego elementu na zgrzewie. Z czasem może się on całkiem odkleić i/lub popękać. Czas pokaże. Druga sprawa, która mnie niepokoi to materiał w środku, który farbuje. Niestety białe skarpetki zrobiły się łaciate, a kremowe spodnie typu chino też mają na sobie czarne ślady. Zobaczymy jak będzie z wypraniem tego, ale nie jest to miła niespodzianka.
Za parę treningów i trzy cyfrową ilość kilometrów wypowiem się więcej. Do tej pory Puma nigdy mnie nie zawiodła (no może poza nie dopasowanymi do mojej stopy Faas’ami 800, ale to wyjątek od reguły).