Odżywki PowerBar – moja toplista

OOstatnio w ramach „obowiązków służbowych”, miałem okazję po testować całą gamę produktów tego niemieckiego producenta. Jak prawie każda firma ma lepsze i gorsze produkty. Oto mój top3, który może zagościć u mnie na dłużej.
Żelki
Świetna odmiana i odskocznia od klasycznych żeli energetycznych. Z wielką przyjemnością sięgałem po kolejne żelki, ponieważ smak nie był bardzo intensywny i nie za słodki. Bardzo mi to odpowiada. Na plus trzeba przyznać dodatek kofeiny w składzie oraz płynne wnętrze, które potęguje przyjemne doznania podczas konsumpcji.
Wafle
Wafelki to kolejna pozycja z moich faworytów z oferty PowerBar. Kruche, a zarazem dość zwarte w konsystencji – przede wszystkim dzięki masie między warstwami wafli. Zarówno smak jogurtowo-jagodowy i orzechowo-kakaowy, był bardzo smaczny i chciało się zjeść ich więcej. Moim zdaniem bardzo dobra propozycja na trening kolarski. Solidna porcja energii (166 kcal w jednej porcji) w smakowitej formie.
Batony proteinowe
Batony białkowe były zgoła inne w konsystencji od swoich odpowiedników bez białka. Baton jest miększy i jest w polewie. Smak jest naprawdę obłędny. Udało mi się wypróbować batona o smaku wanilii z kokosem. Po raz kolejny mogę go porównać do popularnego batonika Bounty.
W batonie znajdziemy białko w 3 postaciach: kazeina, białko serwatkowe oraz białko soi. Zawartość białka w jednym batoniku to aż 16,9 g. Natomiast sama kaloryczność również stawiała go w gronie porządnej przekąski po treningu, ponieważ dostarcza 213 kcal. Dobra propozycja dla kogoś, kto potrzebuje podtrzymać albo rozbudować swoją tkankę mięśniową. Zwłaszcza, gdy nie mamy pod ręką pełnowartościowego posiłku z białkiem w składzie.